Pod naszym patronatem: XI Toyota Zimowy Maraton Na Raty | Termathlon Na Raty
reklama



Lubię cele krótkoterminowe

opublikowano; 22-09-2018

– Po zwycięstwie w Acana Futsal Masters jesteśmy stawiani jako jeden z faworytów do zwycięstwa w lidze – widać to także po kursach bukmacherskich. Jednak Chus jest trenerem, który nie pozwala nam myśleć o tym, co będzie za miesiąc, dwa, a co dopiero na koniec sezonu. Dla niego najważniejsze są przygotowania do każdego kolejnego spotkania – mówi Maciej Foltyn, kapitan i bramkarz KS Acana Orła Futsal Jelcz-Laskowice.

Mariusz Bartodziej: Czystego konta w inauguracyjnym meczu z Pogonią 04 Szczecin nie było, ale twoje parady pozwalające Orłowi wygrać 4:3 już tak. Z jakimi uczuciami wróciłeś do ekstraklasy po rocznej grze w pierwszej lidze?

Maciej Foltyn: To był bardzo emocjonalny powrót, bo przecież przyszedłem do Orła z zamiarem awansu. Te emocje było z pewnością widać u wszystkich zawodników. Stać nas na o wiele lepszą grę. Z każdym meczem, gdy ciśnienie będzie spadać, a my zaczniemy przyzwyczajać się do gry w ekstraklasie, pójdzie nam coraz lepiej. Potencjał mamy ogromny. Do ostatecznego wyniku przysłużyłeś się między innymi obronionym przedłużonym rzutem karnym, choć to nie wystarczyło, byście zagrali na zero z tyłu.
Cieszę się z pierwszych dobrych interwencji. Chciałbym zachowywać czyste konto jak najczęściej albo tracić maksymalnie jedną, dwie bramki. Jednak nie w każdym meczu to się udaje. Cieszę się, że uzupełniamy się z kolegami z drużyny. Gdy ja wpuszczam trzy gole, oni strzelają cztery. Gdy wpuszczę jednego, oni strzelą co najmniej dwa. Chciałbym, aby to zawsze tak wyglądało.

M.B. Początek mógł być dla ciebie jeszcze lepszy, gdyby któraś z twoich dwóch prób uderzeń na pustą bramką zakończyła się golem. W zeszłym sezonie już trafiałeś, w tym to kwestia czasu i dogodnej okazji?

M.F. Strzały są elementem, nad którym muszę ponownie zacząć pracować. W ostatnim czasie skupialiśmy się na rozwoju stricte bramkarskich umiejętności. W przeszłości udowadniałem już, że potrafię zdobyć gola w końcówce spotkania i mogłem powtórzyć ten wyczyn podczas Acana Futsal Masters i meczu z Pogonią. Nie udało się, ale obiecuję, że to poprawię.

M.B. Coś zmieniło się w ekstraklasie podczas twojej nieobecności?

M.F. Jeszcze zbyt wcześnie na tę ocenę. Obserwując pozostałe mecze, dochodzę do wniosku, że poziom rozgrywek jest wyższy niż wcześniej. Coraz więcej klubów dąży do pełnej profesjonalizacji, pojawiło się w lidze wielu bardzo dobrych zawodników. Na pewno wpłynie to na poziom naszej ligi, ponieważ zagraniczni gracze będą chcieli udowodnić swoja przydatność, a my, Polacy, dowieść, że wcale nie jesteśmy gorsi. Po pierwszej kolejce widać, że każdy może wygrać z każdym. W tym sezonie nie jest z góry określone, które zespoły znajdą się pierwszej szóstce, a które w drugiej.

M.B. „Chus pokazuje mi nowe techniki i dba o to, bym ciągle się rozwijał. Wierzę, że jak tylko awansujemy do Futsal Ekstraklasy, będę mógł dowieźć efektów tych przygotowań” – mówiłeś w zeszłym sezonie. Pierwszy pokaz już dałeś. To dopiero początek?

M.F. Trzy wpuszczone bramki nie przynoszą bramkarzowi chluby. Ciężko trenuję i jeszcze nieraz udowodnię, że chcę pozostać ważną postacią tej drużyny i być w czubie najlepszych w lidze na swojej pozycji.

M.B. „W ekstraklasie gra jest dynamiczniejsza, piłka szybciej wędruje między zawodnikami. Pierwsza liga jest bardziej fizyczna” – oceniałeś. Potrzebujesz jeszcze czasu, by ponownie przywyknąć do tej szybkiej gry, w której bramkarz nie może nawet mrugnąć?

M.F. Na pewno nawet kibice zauważyli, że gra w ekstraklasie różni się od tej w pierwszej lidze. Spotkania stoją na wyższym poziomie, są szybsze i mogę zapewnić, że przyjemnie będzie się je oglądało. Będziemy chcieli pokazać, że warto przychodzić na nasze mecze.
Jestem w stu procentach przygotowany, by grać na najwyższym poziomie. Cały zespół podczas tegorocznej edycji Futsal Masters udowodnił, że jest na to gotowy.

M.B. Cofnijmy się o parę miesięcy. Macie pewnie nadzieję, że Orzeł w pierwszej lidze to już tylko pewien etap historii. Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie z tego okresu? Tylko nie ograniczaj się do awansu.

M.F. Z pewnością zapamiętam przełamanie się po dwóch remisach wiosną, po których sprawa awansu przestała być taka pewna. Zwycięstwo z dobrze grającą Gwiazdą Ruda Śląska było przełomowe – od tamtej pory zaczął się nasz marsz w kierunku ekstraklasy. W pamięci zachowam też dającego wówczas zwycięstwo gola Kamila Nowakowskiego w ostatnich sekundach i eksplozję radości na trybunach, którą wywołał. Na długo pozostaną ze mną także wszyscy zawodnicy, z którymi wywalczyliśmy awans – chciałbym im za to podziękować.

M.B. Coś ważnego wydarzyło się również w twoim życiu osobistym. To właśnie w trakcie tego sezonu urodziło się twoje pierwsze dziecko, Karol. Wraz z Ewą są z tobą nie tylko w domu, ale i na parkiecie – w postaci inicjałów na butach. Skąd ten pomysł?

M.F. Chciałem pokazać, jak ważna jest dla mnie moja rodzina. Za każdym razem, gdy widzę na trybunach Ewę z Karolem, dostaję dodatkowej motywacji. Jestem bardzo szczęśliwy, że są ze mną i wspierają mnie w tym, co robię.

M.B. Po zakończeniu rozgrywek przyszedł czas na chwilę przerwy. Odpocząłeś, czy byłeś już myślami na parkietach ekstraklasy?

M.F. Odpoczynek był naprawdę krótki, ponieważ budowaliśmy nową drużynę. Cały czas pozostawałem w ruchu i myślami przy debiutanckim sezonie Orła w Futsal Ekstraklasie. Przyszło wielu zawodników i każdy z nas nie mógł doczekać się startu okresu przygotowawczego, aby zaprezentować i sprawdzić swoje umiejętności na tle pozostałych. Jak dotąd ta mieszkanka kulturowa się sprawdza, choć wiemy, że przyjdą porażki. Wtedy będziemy musieli pokazać, jak mocno zżyliśmy się ze sobą i jak silni jesteśmy mentalnie.

M.B. Dla Orła był to trudny okres negocjacji z zawodnikami. Dołączyli między innymi doświadczeni w grze w Futsal Ekstraklasie Sebastian Wojciechowski i Mykola Morozov, Portugalczyk Nuno Barbosa, Łotysz Janis Pastars oraz Brazylijczycy Henry Hatakeyama i Allyson Amanttes. „Na boisku szukamy swoich mocnych stron, aby zacząć rozumieć się bez słów. Poza nim dogadujemy się bez problemu. Habla troszkę english, trochę polish i jest mucho dobrze” – o komunikację coraz łatwiej?

M.F. Dokładnie. Każdy z nas łapie nowe słówka z innych języków. Brazylijczycy i Chus uczą się polskiego, my podsłuchujemy Hiszpanów. I tak jak w tym moim jednym zdaniu, czasem mieszamy ze sobą trzy języki. Ważne jest jednak to, że się dogadujemy. Cieszy mnie, iż nie dołączyła do nas żadna „gwiazda” z wysoko uniesiono głową. Każdy jest bardzo otwarty i to dzięki temu szybko się dogadaliśmy.

M.B. Przyjechał do was także zaledwie 19-letni reprezentant Szwajcarii, Noel Charrier, a w zespole pozostał jeszcze perspektywiczny Kacper Goliński. Przed tobą więc podwójne zadanie – z jednej strony musisz z całych sił walczyć o utrzymanie miejsca w pierwszym składzie, a z drugiej być dla nich poniekąd, obok Chusa, mentorem.

M.F. Dla mnie przyjście nowego bramkarza to przede wszystkim duża motywacja – bez różnicy, czy ma dziewiętnaście czy trzydzieści lat. Jestem nastawiony na rywalizację. Na każdym treningu chcę podnosić swoje umiejętności i udowadniać, że to mnie należy się miejsce w pierwszym składzie. Nie dlatego, że jestem w zespole dłużej albo pełnię funkcję kapitana, tylko przez umiejętności. Uczymy się od siebie nawzajem. Przekazuję młodszym wiedzę i doświadczenie, ale też ich podpatruję i staram się wplatać dobre zachowania w swoją grę – tak by ciągle się rozwijać i iść do przodu.

M.B. Wyniki w okresie przygotowawczym były obiecujące: wygrane z Gredarem Brzeg i Gattą Active Zduńska Wola, wicemistrzem Polski. Kluczowym sprawdzianem była jednak czwarta edycja Futsal Masters. A w niej komplet zwycięstw z SC Sokil, Kobenhavn Futsal, Barcą Lassa B i, w finale, z KB United. Wszystko przed własną publicznością.

M.F. To ogromny powód do radości. Mogliśmy podczas Acana Futsal Masters zasmakować tego, co czeka nas w ekstraklasie. Chcielibyśmy bardzo podziękować kibicom, że są z nami cały czas. Mamy nadzieję, że będzie ich coraz więcej na każdym meczu. Dla nas najważniejsze jest, by każda przyjezdna drużyna czuła, że u siebie jesteśmy nie do pokonania – zarówno na parkiecie, jak i na trybunach.

M.B. Gdy beniaminek Futsal Ekstraklasy pokonuje aktualnego mistrza Francji i zdobywcę pucharu tego kraju, wielu może wyciągnąć pochopny wniosek, że stanięcie w lidze na podium to już obowiązek. Jak radzicie sobie z tą presją?

M.F. Tak też się stało. Po zwycięstwie w turnieju jesteśmy stawiani jako jeden z faworytów do zwycięstwa w lidze – widać to także po kursach bukmacherskich. Jednak Chus jest trenerem, który nie pozwala nam myśleć o tym, co będzie za miesiąc, dwa, a co dopiero na koniec sezonu. Dla niego najważniejsze są przygotowania do każdego kolejnego spotkania. Naszym celem jest wygrywanie z kolejki na kolejkę. Dopiero później spojrzymy na tabelę i ocenimy, na ile osiągnięte rezultaty pozwalają nam walczyć o wysokie cele. Nie ukrywamy i głośno mówimy, że chcemy zająć co najmniej szóste miejsce. Górnej granicy aspiracji nie mamy, bo nie ma rzeczy niemożliwych.

M.B. Dla ciebie puchar Futsal Masters nie był jedynym. Otrzymałeś jeszcze ten dla najlepszego bramkarza rozgrywek. W lidze także chcesz walczyć o to miano?

M.F. Nagrody indywidualne są zawsze miłe, ale nie smakują tak samo jak zwycięstwo całej drużyny w tym turnieju. Pokazałem, że potrafię zaprezentować się dobrze na tle naprawdę solidnych międzynarodowych bramkarzy. To jednak nie oznacza, że poziom golkiperów w Futsal Ekstraklasie jest niższy. Mamy w Polsce naprawdę mocnych bramkarzy, dlatego trudno będzie rywalizować w lidze o tytuł najlepszego golkipera. Jak wspomniałem, najważniejsza jest dla mnie drużyna i to, jaki sukces osiągniemy wspólnie. Wszystkie indywidualne laury schodzą na dalszy plan, jeśli nie osiągniemy sukcesu drużynowego.

M.B. W najbliższym sezonie będziesz nadal pełnił funkcję kapitana. Zżyłeś się już z opaską?

M.F. To bardzo odpowiedzialna funkcja. Jestem jednym z bardziej doświadczonych zawodników w zespole, znający do tego polskie realia. Ta opaska oznacza dla mnie, że stanowię pomoc dla kolegów nie tylko na boisku, ale też poza nim. Staram się dawać im dobry przykład podczas treningów i być dostępny dla nich po godzinach, gdy czegoś potrzebują. Tak by bardzo dobrze czuli się w Polsce i wiedzieli, że jest osoba, która może pomóc im w każdej sytuacji. Dzięki temu tworzymy silną drużynę.

M.B. A z kibicami się zżyłeś? Podczas meczu o awans i rywalizacji w Futsal Masters wypełnili Centrum Sportu i Rekreacji Jelcz-Laskowice. Na spotkanie inauguracyjne z Pogonią 04 Szczecin przyszło ich kilkuset. Widać, że dla nich Orzeł to coś więcej niż tylko klub.

M.F. Zgadza się. Wszyscy nowi zawodnicy gdy zobaczyli halę wypełnioną żywo reagującymi osobami, byli zaskoczeni. Odczuli też zadowolenie, że mogą zaprezentować swoje umiejętności publiczności zakochanej w futsalu. Nasi fani to naprawdę wspaniali ludzie, którzy nie tylko dopingują nas na boisku, ale są także bardzo pomocni w normalnych, życiowych sytuacjach. Każdy z nich stara się pomóc nowym graczom, tak by ci poczuli się w Jelczu-Laskowicach jak w domu.

Nasza hala jest w stanie pomieścić ogromną liczbę kibiców, dlatego chciałbym zaapelować do naszych wspaniałych fanów: Przyprowadzajcie na nasze mecze swoich znajomych i razem twórzmy niesamowite, futsalowe widowisko!

M.B. „Wszystko układa się zgodnie z tym, co chciałem tutaj osiągnąć” – mówiłeś rok temu. Jakie są twoje kolejne cele? Masz dopiero 26 lat.

M.F. Lubię cele krótkoterminowe – najbliższym jest zwycięstwo w kolejnym spotkaniu. Jeśli dobrze się zaprezentuję, mam nadzieję, że trener reprezentacji to dostrzeże, co umożliwi mi powrót do kadry. Dlatego muszę na każdym treningu i meczu dawać z siebie sto procent, by wywalczyć miejsce w klubie i reprezentacji. A o celu zespołu już wspomniałem – zakończenie sezonu w grupie mistrzowskiej. O dalszej przyszłości na razie nie myślę, przyjdzie na to czas na dalszym etapie rozgrywek, ponieważ życie lubi zaskakiwać i przynosić zaskakujące rozwiązania.

M.B. Nie ma co ukrywać, że marzysz też o mistrzostwie.

M.F. Jak najbardziej, ale przyniesie nam je tylko wygrywanie w każdym kolejnym meczu. Podczas najbliższej kolejki będziemy mogli przekonać się, na jakim jesteśmy poziomie i realnie ocenić nasze szanse na zdobycie tytułu, choć wiemy, że jedno zwycięstwo mistrzostwa nam nie przysienie.

M.B. 29 września czeka was mecz z Rekordem Bielsko-Biała. Jesteście gotowi na potyczkę z mistrzem kraju?

M.F. Jesteśmy, tak jak byliśmy gotowi grać na wysokim poziomie podczas Acana Futsal Masters i zmierzyć się w pierwszej kolejce z Pogonią 04 Szczecin. Każdy z nas jest bardzo ambitny i nie chcemy po meczu z Rekordem powiedzieć tylko, że zagraliśmy dobry mecz, ale przegraliśmy. Nie, chcemy walczyć o trzy punkty.

M.B. Niezależnie od wyniku najbliższego spotkania – czego mogą spodziewać się po Orle fani w tym sezonie?

M.F. Tego, co pokazaliśmy już w pierwszym ligowym meczu: walki, zaangażowania i wielu zdobytych goli. Do tego mamy w zespole naprawdę dobrych dryblerów, którzy już niedługo zrobią show. Ze swojej strony dorzucę kilkadziesiąt pięknych parad.

M.B. I kilka bramek?

M.F. I kilka bramek, a jak!

Foto: Jarosław Frąckowiak
Źródło: materiały prasowe KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice

dodaj
komentarz
skomentuj z NICKiem
zarejestruj
swój NICK


Polub OSI




Waszym zdaniem (komentarzy: 0. )

SPORT.OLAWA.INFO - Lubię cele krótkoterminowe

inne tematy:



wiadomości





UAD.PL | OSI - OLAWA.INFO 2004 - 2018 | reklama | redakcja | mapa serwisu | polityka prywatności | regulamin